Co z tym poczuciem winy? - Samokontrola umysłu, Metoda Silvy
Samokontrola umysłu, Metoda Silvy

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

2 Stron V  < 1 2  
Reply to this topicStart new topic
> Co z tym poczuciem winy?, Rozważania nie tylko filozoficzne
Krysztau
post czw, 28 sty 2010 - 16:47
Post #21


Zaawansowany użytkownik
***

Grupa: Moderatorzy globalni
Postów: 892
Dołączył: pią, 30 sty 09
Skąd: najbardziej to Kraków
Użytkownik nr: 58



CYTAT(Reggina @ czw, 28 sty 2010 - 01:38) *
Osobiście nigdy nie miałam kontaktu z alkoholikiem. Ot tak, strzeliłam z przykładem, no i chyba niezupełnie o to mi chodziło, co wyszło. Nie miałam na myśli patologii, w której ktoś uważa, że miłość polega na tym, żeby dawać się bić.
Chodziło mi o sytuację, w której osoba kochająca nie dostrzega wad swojego ukochanego albo widzi, że coś nie tak, ale wierzy, że miłością to zmieni. Ale po jakimś czasie okazuje się, że miłość nie wystarczy.


W hymnie do miłości cytowanym wcześniej jest sporo, czego miłość nie robi i jaka jest. I jakoś nie widzę tam, że miłość jest ślepa. Otóż moim zdaniem nie jest to przypadek. Zauroczenie nie widzi wad. Miłość widzi je bardzo dobrze [również u obiektu miłości], smuci się z ich powodu, ale nie wymaga, nie żąda itd...

Miłość akceptuje, że ktoś może chcieć być taki czy inny. W kontekście związku, prawdziwa miłość jest hotowa ustąpić, jeśli partner bardzo chce być przykładowo alkocholikiem.

Miłość nie myśli "on się zmieni pod wpływem mojej miłości" tak myśli naiwność, zauroczenie, lub niedowartościowanie psychologiczne.

Miłość myśli, czy ja chcę z nim być, jeśli on postanowi zawsze tak się zachowywać?

Miłość nie oznacza konieczności obcowania z kimś, czasem oznacza konieczność postawienia ultimatum, albo pozostanie niezauważonym, jeśli Twoja obecność może osobie kochanej zaszkodzić.

Ludzie mogą się zmienić pod wpływem miłości, ale raczej to się nie stanie. O miłości prawdziwej pięknie, bardzo mądrze i niestety prawdziwie pisze matka Teresa:

"Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i zajęci sobą, Kochaj ich mimo to.
Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje. Czyń dobro mimo to.
Jeśli ci się uda, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów. Staraj się mimo to.
Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane. Czyń dobro mimo to.
Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy. Bądź mimo to uczciwy i otwarty.
To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, może przez jedną noc lec w gruzach. Buduj mimo to.
Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna. Ale kiedy będziesz pomagał ludziom, oni mogą cię zaatakować. Pomagaj mimo to.
Daj światu z siebie wszystko, a wybiją ci zęby. Mimo to dawaj światu z siebie wszystko."


Porzućcie więc wszelką iluzję, że miłość czyni cuda. Miłość czyni cuda tylko w osobie, która kocha, daje poczucie spełnienia, zadowolenia z życia.

Amen.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krysztau
post czw, 28 sty 2010 - 16:56
Post #22


Zaawansowany użytkownik
***

Grupa: Moderatorzy globalni
Postów: 892
Dołączył: pią, 30 sty 09
Skąd: najbardziej to Kraków
Użytkownik nr: 58



Projekcja, Reginna pięknie wytłumaczyła, co to jest.

Jeśli chodzi o osądzanie, to zważ na różnicę, osądzania osoby, a czynu.
"Myślę, że jesteś głupi!" "Myślę, że wybrałeś głupie rozwiązanie"

Faktycznie pirewsze wpycha w ramkÄ™...

Psychologia ma natomuast bardzo dobrze zbadane zjawisko "samospełniającego się proroctwa". Co z resztą podważa wiarygodność horoskopów itp. Z kolei nam pomaga spełnić się alfom (IMG:http://321alfa.pl/style_emoticons/default/wink.gif)

Jeśli chodzi o wysyłanie negatywnej energii, to ciężka sprawa, bo wydaje mi się, że nie da się zaszkodzić na odległość. Na pewno da się jak się jest z kimś w kontakcie, bez żadnych energii, wystarczy wikłać daną osobę w jakieś emocjonalne sprawy, w stylu obarczać kogoś winą, wypytywać o sprawy prywatne, wyśmiewać itp. Trzeba mieć naprawdę solidny porządek z samym sobą, żeby nie dać się uwikłać.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
haneczka
post piÄ…, 29 sty 2010 - 08:11
Post #23


Zaawansowany użytkownik
***

Grupa: Zaawansowana samokontrola
Postów: 167
Dołączył: śro, 16 wrz 09
SkÄ…d: 3miasto
Użytkownik nr: 132



Reggina
CYTAT
1. Ja się sprzeciwiam kategorycznemu twierdzeniu, że to co mnie denerwuje u innych, to właśnie moje własne cechy.

Właśnie większość, tak rozumie moje dywagacje na temat winy i zdenerwowania złem istniejącym w innych.
Mam na myśli coś co przypomina opisywanie i ocenianie tego co już było. Weźmy przykładowo, że widząc błąd kogoś w postępowaniu potraktujemy to jako celowe i rozmyślne działanie , stwierdzając że to jest jego sposób na życie, lub ,że tak właśnie postępuje. A w wyniku tego stwierdzenia osoba ta zostaje zamknięta w tym wizerunku i nie potrafi już postępować inaczej ( choć często się o to stara i zależy jej nawet bardzo aby się temu przeciwstawić). Swoim stweirdzeniem, że wizerunek ten jest prawdziwy, zamyka go w nim jak w więzieniu-co jest pewnego rodzaju osądem.
Dla zastanowienia przytoczÄ™ urywek z ewangelii Mateusza 5,21-26:
CYTAT
PiÄ…te przykazanie

21 Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!*; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. 22 A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka*, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. 23 Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, 24 zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! 25 * Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. 26 Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.

Wydaje mi się mało prawdopodobne, aby jakiś żyd nazwał kogoś bezbożnikiem bez wyraźnej przyczyny. Jednak w zacytowanych słowach nie ma nawet wzmianki o tym, czy dopuszczalne jest nazywanie tak ,pod jakimkolwiek pozorem. Tak jakby wiszukiwanie jakiejkolwiek winy było już niedopuszczalne.
Chodzi o to, że jako dziecko Boga stworzone na jego obraz i podobieństwo mam te same umiejętności stwarzania czy zradzania. I stwarzając czyjś obraz nawet w umyśle wytwarzam to. Jeżeli obraz ten jest negatywny to jest wytworzony jakby w nienawiści ponieważ dopuszcza istnienie zła.
Ps wybaczci tak krótkie wypowiedzi i opóźnienia ale mam ostatnio, bardzo napiety czas.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krysztau
post piÄ…, 29 sty 2010 - 09:47
Post #24


Zaawansowany użytkownik
***

Grupa: Moderatorzy globalni
Postów: 892
Dołączył: pią, 30 sty 09
Skąd: najbardziej to Kraków
Użytkownik nr: 58



Hej!
Jak dla mnie im krócej tym lepiej (IMG:http://321alfa.pl/style_emoticons/default/biggrin.gif)

Jeśli chodzi o tą historię z irytacją czimiś błędami, to podobnie jak w osądzaniu. Jeśli to co Cię irytuje, to czynność, to nie ma w tym nic złego [przykładowo irytuje mnie dźwięk jak mój brat wciąga powiertrze przez zęby, przechodzą mnie dreszcze wtedy].

Jeśli irytację moją kieruję w stronę osoby, wtedy prawdopodobnie może być ze mną coś nie tak. Nie koniecznie ta sama wada, może zazdrość. Na przykład: "Boże, ależ on mnie irytuje, że tek pieniądze rozrzuca na prawo i lewo"

To może sam nie umiem kontrolować wydatków i to mnie denerwuje, a może nie umiem tak na prawdę to zazdroszcze mu, że umie sobie odłożyć na lepszy samochód, czy wakacje, a może sam żyję na koszt swoich dzieci i czuje się winny, więc denerwuje mnie jak ktoś ma...

Wyjaśnień może być wiele, nie koniecznie sam jestem rozrzutny.

Ale w tej sytuacji może też być tak, że ten ktoś, kto jest taki rozrzutny ciągle łazi i narzeka na biedę. Wtedy może być to denerwujące, jak ktoś ci przychodzi głowę zawraca, że jest biedny a widzisz, że na wszystko mu starcza. W tym wypadku akcenty rozkładaja się nieco inaczej, bo nie denerwuje Cię konkretie osoba samym swoim byciem, tylko marnowanie twojego czasu na pierdoły tej osoby. Więcej w tym denerwowaniu zdziwienia i pukania się w głowę niż wrogości i chęci zaszkodzenia temu komuś.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Reggina
post piÄ…, 05 lut 2010 - 17:47
Post #25


Zaawansowany użytkownik
***

Grupa: Zaawansowana samokontrola
Postów: 597
Dołączył: czw, 12 lut 09
Użytkownik nr: 66



CYTAT('Haneczka')
Weźmy przykładowo, że widząc błąd kogoś w postępowaniu potraktujemy to jako celowe i rozmyślne działanie , stwierdzając że to jest jego sposób na życie, lub ,że tak właśnie postępuje. A w wyniku tego stwierdzenia osoba ta zostaje zamknięta w tym wizerunku i nie potrafi już postępować inaczej ( choć często się o to stara i zależy jej nawet bardzo aby się temu przeciwstawić).

Że niby każdy jest bezwolną kukłą , zależną od tego, co kto o nim pomyśli?
A gdzie wolna wola tej osoby i decydowanie o swoim postępowaniu?
Moim zdaniem to przegięcie i przecenianie własnej siły sprawczej.

CYTAT
Swoim stweirdzeniem, że wizerunek ten jest prawdziwy, zamyka go w nim jak w więzieniu-co jest pewnego rodzaju osądem.

To mi wygląda na świetne wytłumaczenie dla nieudaczników... "Nie wychodzi mi, bo ktoś mnie zamknął w więzieniu swojego wyobrażenia, że mi nie wychodzi." Mój były kiedyś próbował mi takie coś wciskać, że mu nie wychodzi, bo ja tak myślę, że mu nie wyjdzie. Ale, że to moje myślenie tworzyło się przez lata obserwacji, kiedy to wierzyłam, że mu coś wyjdzie, to jakoś się nie pamięta. Szkoda, że tamto moje myślenie, że mu wychodzi jakoś go nie uwięziło. (IMG:http://321alfa.pl/style_emoticons/default/dry.gif)

Co znaczy "jest pewnego rodzaju osądem"? Co to w ogóle jest "osąd" w Twoim rozumieniu? Ocena sytuacji czy może wydanie wyroku - bo ja się gubię.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krysztau
post pon, 08 lut 2010 - 20:30
Post #26


Zaawansowany użytkownik
***

Grupa: Moderatorzy globalni
Postów: 892
Dołączył: pią, 30 sty 09
Skąd: najbardziej to Kraków
Użytkownik nr: 58



Jak ktoś coś robi, to ja reaguję adekwatnie do tego, co robi. Jak jakoś mi to zaszkodzi, to mogę przykładowo z oburzeniem powiedzieć co myślę o tym [jeśli to przykłądowo mój współpracownik]

Albo szybko dać nogi za pas [jeśli to zbir na ulicy].

Po pierwsze nie mogę przecież dać się samemu uwięzić własnemu strachowi o kogoś...

Stanie nad głową i trajkotanie "ty nieudaczniku" to może przesada...
Go to the top of the page
 
+Quote Post

2 Stron V  < 1 2
Reply to this topicStart new topic
1 użytkownik(ów) przegląda ten temat (1 gości i 0 anonimowych użytkowników)
0 Użytkownicy:

 



RSS Wersja Lo-Fi |  Aktualny czas: Å›roda, 08 wrzesieÅ„ 2010 - 05:02